główna o mnie technika multimedia galerie wiersze dla dzieci dla dorosłych
Wiersze

Dział 1. Składanka promienista...

Istnienia spełnione.

Promień zajrzał- budzi nas.
Promień tworzy młodość, czas.
Promień wita uczuć czar,
Promień zmienia miłość w żar.
Promień potem powszednieje,
Promień daje znów nadzieję,
Promień wraca, promień świeci,
Promień wreszcie widzą dzieci.
Promień ciepłem je prowadzi,
Promień uczy i nie wadzi.
Promień w życie przygotuje,
Promień światła nie zmarnuje.
Promień kiedyś nam zagaśnie.
Promień dwojga nas. Cóż... Właśnie...
Promień, który rozpromienił,
Promień, co nas tak odmienił!
Promień wreszcie promienieje-
Promień teraz dusze grzeje.
Promień razem ciała złoży.
Promień to, ten Promień Boży.

Kochać nieprzytomnie-
To jak snu marzenie.
Kochać chcę do granic
Tak, by oba cienie
Jedną po wsze czasy
Częścią pozostały.
Choć to dzieło Słońca,
A cień taki mały...

Tęsknota to za nami, którzy przytuleni
Dziękujący Bogu, szczerze uniesieni,
Czekają jutra swego, w oddaniu zatraceni
I proszą Niebiosa: Niech to się nie zmieni!

W zieleni świat ten widzisz Ty,
W zieleni noc przemija Ci,
W zieleń się oddać cudnie mi,
W zieleń westchnienie: Może My?

< Sugerować chcesz się wiekiem, aby z drugim być człowiekiem? >

Kwiecie róży - pączek woła:
Jeden krzaczek nieść nas zdołał
I utrzyma nas rodziną
Chociaż dni, miesiące miną.

Pragnę ?

Gdy z tęsknotą mą podążam
W świat mi znany już tak dobrze
To mam zamiar znów powrócić,
Spojrzeć w oczy żywo, szczodrze
I zatrzymać to na lata
I dla Ciebie być tak blisko.
Byłbym skłonny już w tej chwili
Oddać Ci co mam. To wszystko ...

Mgło ulotna w tym dotyku,
Bądź nadzieją mi promyku,
Kwiatem z deszczu, słodkim gestem.
Wreszcie czuję znów, że jestem.

Owiana miłosnym wiosennym wietrzykiem
Ogrzana do granic czułym dotykiem
Nie zapomnisz tej wiosny gdy Cię starość pochyli
I uwierz mi proszę - serce się nie myli.

Dzień jest pusty gdy Cię nie ma,
Szare niebo, słońce, ziemia.
Wtem - nadzieja w myśl zawita
Ciut radością wnet przykryta.
Oto jesteś - siedzisz przy mnie
I znów patrzysz tak niewinnie.
Wśród jaśminu kwiatów - sennie.
Znów odchodzisz - nadaremnie.

Ciebie odziać w szczere złoto,
Obmyć rosą tylko po to,
By ta świeżość, to zaranie
Choć wiadomym, że zostanie-
Kwitła w owoc tej radości,
Nie lękała się miłości.

Co słychać?
Słychać ptaków śpiew,
Czasem burzy gniew,
Miłości ton radosny...
Chcę wszystkie takie wiosny!

Drogi szczęśliwej już czas.
Droga ta zawiedzie nas
W drogi życiowej kres.
Ty drogą i jam Ci nią jest.

Kochaj więc wciąż ukradkiem,
Niech myśl Twa złotem jawi
Wszechświatu, wszechobecnym,
Że duszę zła pozbawisz.

Kres tęsknoty wnet ukoi
Smutek oczu, czas rozstania.
Będziesz panią swojej woli
W końcu dni mego czekania.

Nie masz Ty nad sobą uczucia w błękicie,
Które by zabrzmiało tak jak to- nad życie.

Wielbić nieprzytomnie
To już nie marzenie.
To jak w gwiazdy wzlecieć,
By otchłani cienie
W marny pył obrócić-
W rzeczywistość wrócić.

Wróć do krainy naszej
Gdzie Ciebie czekam ja.
Gdzie życie parę zdarzeń
Tak nowych dobrze zna.

Jakże niebo chłodne nocą
Kiedy gwiazdy nie migocą.
Ty mnie budzisz swym spojrzeniem,
Ciepłym słowem- jak marzeniem.

Wzleć Ty ponad ze mną do krain gdzie miłości
Tylko obraz sączy łez potok, łez radości.
Gdzie smutek obcym żalem, Westchnienie zaś muzyką,
Śpiew ptaków tak znajomy, a obłok Twój liryką...

Serce ciepłe, słodkie oczy,
Czy to miłość wolno kroczy,
Czy przyjaźni ciche tchnienie
Na łez szybkie ukojenie.

Czy to miłość jest kochanie
Czy też słodkie zaufanie.
Ty mnie czujesz zimnem ciepła
Ja w pobliżu jakby piekła.

Bądź mi różą w mgły otoce
Okaż swoje dobre moce
By przyjaźni wir rozpętać
Na wsze czasy zapamiętać.

Cóż za ciepło z zimnych dłoni
Kiedy przestrzeń w deszczu tonie.
Fale morza dziś nie wiedzą
Jakie słowa duszę śledzą.

Wspomnienia,

Kiedy patrzysz tak za siebie
Znowu widzisz jak co dnia
Miłość piękną niespełnioną
Cóż Ci ona jeszcze da?
Prócz grymasu łzy na twarzy
Nienawiści lub też zła
Niepokoju czy nadziei-
Wciąż ostrzejsze kolce ma.
Nie jest różą? Więc czym miła,
Że tak trwale Cię chwyciła?

Ja odpowiedź Ci tu dam
Chociaż ciągle jestem sam.
Kochaj gwiazdy, ptaków śpiew,
Wiatru podmuch, burzy gniew.
Nie spoglądaj znów z ochotą
W czas, gdy serce było złotem
Bo dziś także złotem jest
Lecz czy Ty już o tym wiesz?